27/20 Jej matka prostytutka Katarzyna Pietruszyńska, Recenzja przedpremierowa

Niektórzy ludzie nie dostrzegają,
że życie jest najcenniejszym darem.
 

Dzień dobry!
Dzisiaj przychodzę do was z książką "Jej matka prostytutka" Katarzyny Pietruszyńskiej. Jest to debiut, który wstrząśnie waszymi emocjami. Premiera planowana jest na 12 maja 2020 r.

Już tytuł książki przyciąga uwagę, wręcz krzyczy "Jej matka prostytutka". Odnosi się wrażenie, że jest to łatka, która przylgnęła do dziecka. W dodatku opis od wydawcy zapowiada, że historia pewnej małej dziewczynki jest wypełniona dramatycznymi wydarzeniami:

Czy może być coś gorszego od matki prostytutki i alkoholiczki, która odrzuca własne dziecko? Dwunastoletnia Maja była przekonana, że wszędzie będzie jej lepiej niż u boku wyrodnej matki, jednak los zgotował jej jeszcze większe piekło. Jedynym wsparciem i wytchnieniem w trudnych chwilach był dla niej Pan Pocieszyciel - wymyślony przyjaciel, któremu zwierzała się ze wszystkich problemów. Nieustannie zastraszana, bała się poprosić kogokolwiek o pomoc. Kiedy w końcu wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i pojawiła się nadzieja na poprawę losu, demony przeszłości wróciły i ze zdwojoną siłą zaatakowały dojrzewającą dziewczynkę… Jak Maja sobie z nimi poradzi? Czy znajdzie kogoś, kto wyciągnie do niej pomocną dłoń?

Dziecko to niewinna i bezbronna istota, którą należy chronić przed złem całego świata. My opiekunowie jesteśmy zobowiązani zapewnić bezpieczeństwo swoim dzieciom. A co w sytuacji, gdy rodzic nienawidzi swoje dziecko i na każdym kroku udowadnia mu, że jest niechciane? Brzmi strasznie! Nie można wręcz uwierzyć, że takiej sytuacje mogą mieć miejsce gdzieś obok nas, w naszym sąsiedztwie. I z tak trudnym tematem jak wychowywanie dziecka w rodzinie patologicznej zmierzyła się pani Katarzyna Pietruszyńska. Opisała przeżycia Mai, która w swoim 12 letnim życiu doświadczyła wielu krzywd, które mocno odcisnęły się na jej psychice. Traumatyczne wydarzenia, których doświadczyła dziewczynka spowodowały, że stała się ona krnąbrna, nieufna, pyskata i użalająca się nad swoim losem. Szczerze powiedziawszy trudno jest polubić takie dziecko, które jest ciągle na nie. Nie potrafi ono dostrzegać i cieszyć się z pozytywnych zdarzeń. Nieustannie dopatruje się, że ktoś jej źle życzy. Często bowiem zdarza się, że takie niegrzeczne zachowanie jest postawą obronną, by ponownie nie zostać skrzywdzonym. Trzeba dużo czasu i cierpliwości, aby takie dziecko nabrało zaufania do dorosłych. Mnie przeraziła postawa rodziny ze strony matki dziewczynki. Niezrozumiałe jest dla mnie jak można winą obarczać dziecko, które nie miało żadnego wpływu na postępowanie matki. Gloryfikowanie Marzeny przez jej najbliższych i niedostrzeganie jaką naprawdę była osobą jest wręcz nie do zaakceptowania. Jednak zanim ktokolwiek wyda osąd wobec Mai, najpierw powinien zapoznać się z jej historią.

Wśród licznych bohaterów moją sympatię zdobyła Klaudia - 16 latka chora na białaczkę. Dziewczyna mimo śmiertelnej choroby stara się cieszyć każdym dniem. Znajduje pozytywne sytuacje, aby dodać sobie i najbliższym otuchy. Żyjąc ze świadomością, że nie wiele zostało jej czasu pragnie darowany czas przeżyć jak najlepiej i swoim optymizmem zaraża Maję. 
Drugą pozytywną postacią jest Leon. Mężczyzna jest ochroniarzem Mai i podczas licznych rozmów z podopieczną przekazuje jej jak ważne jest wzięcie się w garść i walka o własne szczęście. Czasami trudno jest uwierzyć, że złe doświadczenia, które się nam przytrafiły mogą przynieść coś dobrego. Mogą one zmotywować do działania, znalezienia swoich pasji, które pozwolą zapomnieć o złym czasie i dając nadzieję na lepsze jutro. Oczywiście w tym momencie potrzebna jest też pomocna dłoń jakiejś dobrej osoby, które pokaże że życie może wyglądać inaczej. 
Mówi się, że inni mają lepiej, ale czy na pewno? W rodzinie Marii i Krzysztofa Kwiatkowskich, którzy są wujostwem Mai, nie brakuje pieniędzy i luksusu. Cierpią oni na brak wzajemnej miłości i szacunku, a w tym domu właśnie ma wychowywać się Maja. Czy można im wobec tego  zazdrościć bogactwa? Mnie do siebie przekonała rodzina Klaudii, która mimo biedy i choroby córki, jest dla siebie wsparciem.


"Jej matka prostytutka" jest powieścią, która porusza problemy alkoholizmu, prostytucji, przemocy domowej oraz zdemoralizowanej młodzieży. Oprócz tego znajdziecie temat choroby nowotworowej i jak radzi sobie z nią rodzina. Podsumowując, książka jest bardzo smutna. Bardzo mało jest w niej radosnych momentów. Ale czy życie jest zawsze bajką, która kończy się dobrze? Jeżeli chodzi o emocje to nie zabraknie ich wam podczas czytania. Wśród palety odczuć dominować będą negatywne uczucia takie jak złość, smutek czy rozgoryczenie. Jednak takie książki też są potrzebne, abyśmy docenili to co posiadamy, a mianowicie spokojny dom, zdrowe dzieci i pracę, którą wykonujemy. Zatrzymali się na chwilę i zastanowili, czy aby na pewno mamy powody do narzekania na swój los. Trochę refleksji nie zaszkodzi, a może skłonić nas do zmiany swojego nastawienia do otaczającego świata.

Jestem przekonana, że jeszcze pani Katarzyna Pietruszyńska dostarczy nam wielu emocji w kolejnych swoich utworach.  Z pewnością jest to debiut z dużym potencjałem na przyszłość. 

Czytam dla przyjemności jest patronem książki "Jej matka prostytutka", dziękuję pani Katarzyno za okazane zaufanie.

Każdy człowiek ma jakąś pasję,
tylko nie każdy o niej wie.
 

Jeżeli czytałyście/czytaliście  już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście  okazji zapoznać się z jej treścią, może Was 
moja opinia do tego skłoni. 

Czekam na Wasze komentarze. 


tytuł: Jej matka prostytutka t.1
autor:  Katarzyna Pietruszyńska
wydawnictwo: Novae Res
data premiery: 12.05.2020
ilość stron: 406
ocena: 7/10

Komentarze

Prześlij komentarz