#44 Wilcze kobiety


Po czterdziestce dni dzielą się na bolące i niebolące. 
(…) A po pięćdziesiątce są same bolące.



Książka "Wilcze kobiety" Hanny Greń  jest kontynuacją Cyklu wiślanego, który rozpoczyna się od Cień sprzedawcy snów. Pozycja "Wilcze kobiety" trafiła do mnie jako wygrana w wyzwaniu czytelniczym "czytam bo polskie" organizowanym przez Poligon domowy.
Opis z okładki książki jest intrygujący:

Komisarz Daniel Laszczak i komisarz Roman Then pracują nad zdekonspirowaniem przestępczej grupy działającej w Bielsku-Białej. Jej szef czeka już w areszcie na rozprawę, jednak dowody, które policjanci zebrali przeciwko niemu, mogą się okazać niewystarczające. Tym bardziej teraz, kiedy jeden z ich głównych świadków został brutalnie zamordowany, a drugi – Una, była kochanka gangstera – zniknęła. Co więcej, wszystkie ślady wskazują, że to właśnie Una zamieszana jest w morderstwo – miała motyw oraz okazję do zemsty, kto by z niej nie skorzystał? W dodatku w Wiśle policjanci trafiają na ciało kolejnej ofiary, która przed śmiercią była bestialsko torturowana. Czy zimna, ukrywająca emocje Una naprawdę jest aż tak bezwzględna, aby jeden po drugim pozbywać się tych, którzy jej zagrażają?



 Z przyjemnością czytałam o dalszych losach policjantów Daniela Laszczaka, Romana Thena i Konrada Procnera, którzy muszą zmierzyć się z rozbiciem gangu braci Sieradzkich. Sprawa nie jest prosta, gdyż Adrian - szef gangu - siedzi w areszcie i nie wykazuje chęci współpracy z wymiarem sprawiedliwości, a jego młodszy brat Artur został znaleziony martwy. Liczba podejrzanych oraz dowody zbrodni mnożą się, a do tego okazuje się, że w policji jest kret, który współpracuje z gangiem.

Autorka zaserwowała nam misterną intrygę, gdzie często trop okazuje się fałszywy. Dużą rolę w życiu bohaterów odegrają ich  kobiety, które zostały wykreowane jako osoby o silnym charakterze. Mające świadomość, jak niebezpieczną pracę wykonują ich partnerzy.
W czytanej historii nie zabraknie brutalnych scen zbrodni oraz dewiacyjnych zachowań przywódcy gangu i jego brata. 

Oprócz wątku kryminalnego jesteśmy obserwatorami rodzącej się nie śmiało miłości pomiędzy Koalem a Uną. Jest to miła odskocznia od śledzenia przestępczej działalności braci Sieradzkich.  Jest to sygnał, że nawet w tak dramatycznych okolicznościach jest miejsce na pozytywne uczucia.

Dzięki  lekkości pióra, książkę czyta się szybko. Natomiast narastające tempo akcji oraz skomplikowanie tropów w śledztwie gwarantuje, że książkę trudno odłożyć na półkę. Chęć rozwikłania zagadki powoduje, że pomimo typowania zabójcy, czytelnik zostaje zaskoczony rozwiązaniem, jakie podsunęła autorka.
Warto zwrócić uwagę na zabiegi retrospekcji, dzięki którym mamy możliwość poznać motywy działania Adriana. Skąd wzięła się u niego tak wyzuta z ludzkich uczuć osobowość.

Pani Hanna nakreśliła w "Wilczych kobietach" problem korupcji w policji. Nie ma ludzi idealnych, każdy ma coś za uszami i tylko od ich woli zależy czy przejdą na usługi przestępców.

Z pewnością "Wilcze kobiety" można przeczytać nie zależnie od kolejności tomów "Cyklu wiślanego".  Fabuła została tak skonstruowana, że bez problemu odnajdziemy się w perypetiach policjantów poprzez nawiązania do spraw, które prowadzili w poprzednich książkach.


Książka bierze udział w wyzwaniach czytelniczych

czytam bo polskie

tytuł: Wilcze kobiety
cykl: Wiślański cykl (t.4)
autor: Hanna Greń
wydawnictwo: Replika
data wydania: 30 stycznia 2018
ilość stron: 352 
ocena: 8/10

Komentarze