#76 Gra w Yote

Świat to jedna wielka umowa społeczna,
fikcja, na którą się godzimy,
i może bezpieczniej wierzyć,
że jest inaczej.



Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o "Grze w Yoté" Tadeusza Michrowskiego. Przybliżę Wam książkę, która potrafi wywołać szeroką paletę emocji u czytelnika. Jest to nowość na rynku wydawniczym, której premiera była 18 września 2018 roku. Oczywiście, za nim sięgnęłam po książkę, przeczytałam krótkie streszczenie od wydawcy, aby sprawdzić czy fabuła potrafi mnie zainteresować, gdyż z reguły czytam powieści obyczajowe.

Wyrzucony z Akademii Teatralnej student wpada w falę ostatniego w Polsce poboru. Przekorę artysty sąd wojskowy kwituje zesłaniem do kompanii karnej.
Jednostka, która ma żołnierzy resocjalizować, okazuje się zagłębiem przekrętów i wypaczeń. Najbardziej nieprzystosowani mogą dać się złamać… Albo współpracować.
Drużyna rusza na wojnę z dowódcą i kapralami. Konflikt przeradza się w podważenie zasad, które odnoszą się do czegoś znacznie ważniejszego niż służba wojskowa i gdy przychodzi „wolność”, okazuje się, że życie poza zasiekami kompanii jest takim samym więzieniem.
Poza armią zostaje tylko marzenie szaleńca. Wyruszyć tam, gdzie gubi się nawet Google Maps, i stworzyć królestwo, w którym wolność będzie prawem. Tylko jak wyraża się cenę wolności i czym jest naprawdę, gdy każdy rozumie ją inaczej?
Zaczyna się gra, w której zdobyć można wszystko, stracić zaś znacznie więcej.
„Gra w Yoté” to powieść nawiązująca tempem akcji do „Psów wojny”, psychologią do „Władcy much”, a gęstą atmosferą do „Jądra ciemności”.





Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona książką. Wydawało mi się, że tematyka wojska oraz wojny nie będzie dla mnie. I tu autor mnie zaskoczył. Od pierwszych stron z zaciekawieniem śledziłam losy młodego studenta zwanego Księciem i jego kolegów z kompanii karnej. Książę występuje też jako narrator pierwszoosobowy i ze swojej perspektywy opisuje wydarzenia. Akcja książki rozpoczyna się wraz z ostatnim poborem do zasadniczej służby wojskowej, który odbył się w 2008 roku. Kilku chłopaków za brak subordynacji wobec przełożonych w wojsku trafia do kompanii karnej gdzieś w Bieszczadach. W tym momencie zaczyna się ich przygoda życia. Wytrwają tylko najlepsi. Katorżnicze ćwiczenia pod przywództwem porucznik Roznerskiej, pokażą bohaterom ile są w stanie wytrzymać i nawiązać przyjaźń. Każdy z chłopaków, aby przeżyć te nieludzkie warunki wyznacza sobie cel, który chce zrealizować po wyjściu do cywila. Książę chce odnaleźć Lenę, dziewczynę którą poznał na jednej z przepustek. Tak jest pochłonięty jej poszukiwaniem, że nawet nie zauważa, kiedy to pragnienie staje się dla niego obsesją. 
Autor pokaże nam jak zdemoralizowane może być dowództwo jednostki, które potrafi kosztem podległych żołnierzy prowadzić nielegalne interesy, czego przykładem jest dowódca kompanii karnej - Boniek. 
Książka została podzielona na dwa etapy w życiu bohaterów. Pierwszy etap to kompania karna i jej nieludzkie traktowanie podwładnych. Drugi etap to wyprawa do Afryki środkowej, aby zdobyć kraj, w którym wolność będzie wyznacznikiem najwyższej wartości. Nie jest to jednak podróż, którą oferują biura podróży. Idylliczne obrazki z folderów podróżniczych nie będą dane chłopakom. Tu nasi bohaterowie poznają drugie oblicze Afryki, które nie zna żadnych granic przyzwoitości. Rację ma ten kto ma pieniądze i broń, a do tego potrafi wejść w układy z lokalnymi biznesmenami i politykami. Życie ludzkie nie jest najwyższym dobrem, lecz ceną za osiągnięcie sukcesu. Śledząc losy bohaterów widzimy jak skorumpowana jest władza krajów afrykańskich, które przemierzają bohaterowie. Nawet ONZ przymyka oczy na to co się dzieje w państwach dotkniętych wojną i wyzyskiem ludzi  w pracy niewolniczej.
Przerażające jest wcielanie dzieci do grup zbrojnych, zabieranie im dzieciństwa i wszelkich praw z nim związanych jak edukacja czy bezpieczeństwo. Często dzieci stanowią tanią siłę roboczą czy też zmuszane są do prostytucji, aby mogły przeżyć kolejny dzień za lichą zapłatę.
Pozytywnym bohaterem jest ksiądz Jurek, który będąc misjonarzem w tym rejonie stara się pomóc dzieciom. Pokazuje im, że mogą żyć inaczej. Jednocześnie próbuje zdobyć dowody na nielegalne działania biznesowe, w które uwikłani są ludzie z elit.
W książce został poruszony problem bańki finansowej i jej skutków nie tylko dla gospodarki kraju, ale również dla zwykłego obywatela. Jej ofiarą padł Skafander, który pomimo rozległej wiedzy z inwestowania na giełdzie, nie dostrzegł w porę ryzyka finansowego i przeszacował swoje umiejętności. Został on bankrutem, który na dno pociągnął również swoją rodzinę.
Ciekawym zabiegiem literackim jest wplecenie bajań lokalnej ludności, która potrafi opowiadać historie nie mające końca, z uwagi na otwarte zakończenia. Są to opowieści niosące morał i potrafiące zainteresować słuchacza.


"Gra w Yoté" jest książką wielowymiarową. Autor pod płaszczem przygody kilku znajomych pokazuje nam problemy natury społecznej, politycznej, kulturowej oraz finansowej. Marzenie o wolności ma różne oblicza, o czym przekonali się bohaterowie. Ilu ludzi tyle definicji wolności. Dla jednych wolność oznacza, że drudzy będą zniewoleni. Trudno jest znaleźć złoty środek. Czy udało się odnaleźć wolność Księciu i jego kolegom to już musicie sprawdzić sami. Tempo oraz nieoczekiwane zwroty akcji sprawiają, że trudno książkę odłożyć na później. Będziecie chcieli dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów, którzy nie zawsze będą krystaliczni w swoich działaniach.

Za książkę dziękuję wydawnictwu War Book.

Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was 
moja opinia do tego skłoni. 


Czekam na Wasze komentarze.


Książka bierze udział w wyzwaniach czytelniczych

czytam bo polskie

tytuł: Gra w Yoté
autor: Tadeusz Michrowski
wydawnictwo: War Book
data wydania: 19 września 2018
ilość stron: 458
ocena: 7/10