Wywiad z Januszem Muzyczyszyn


Witam was serdecznie!
Dzisiejszym gościem Czytam dla przyjemności jest pan Janusz Muzyczyszyn. Pan Janusz jest osobą, która fascynuje czytelnika. Jest to człowiek orkiestra, który w życiu zawodowym był informatykiem, a na emeryturze zaczął pisać poezję i prozę. Zapraszam was do przeczytania niezwykle ciekawego wywiadu, w którym padły pytania dotyczące książki "Droga 88" oraz poruszające sprawy osobiste.

Czytam dla przyjemnościDzień dobry. Miło mi, że zgodził się Pan opowiedzieć o sobie i swojej książce "Droga 88".

Janusz Muzyczyszyn: Dzień dobry. Bardzo mi miło, że zechcieli Państwo ze mną porozmawiać. Odwiedzający stronę Czytam dla przyjemności zadali mi wiele, czasem dociekliwych pytań. Zgodnie z założeniami konkursu wybrałem te, które wydały mi się najciekawsze. 

1. Kilkakrotnie, w różnym brzmieniu pojawiło się to samo pytanie: 
Dokąd prowadzi ta droga [Dorota De Grabla-Mściszewska]? 
Dlaczego akurat numer 88 a nie na przykład 75 [Bogdan Kocham Psy]? 
Dlaczego akurat droga 88, ma Pan z nią związaną jakąś historię, czy spotkała Pana na niej jakaś przygoda, czy nie lubi Pan tamtędy jeździć [Renata Kozłowska]
„Droga 88” kojarzy mi się z Route 66 w związku z tym, skąd pomysł na tytuł [Agnieszka Ewelina Rowka]

Nie odkryję Ameryki mówiąc, że dla pisarza jednym z najtrudniejszych momentów przy pisaniu powieści jest wybranie „dobrego” tytułu. Dobrego, to znaczy takiego, który przykuje uwagę czytelnika, ale będzie też w jakiś sposób współgrał z fabułą książki. W moim przypadku droga krajowa numer 88 pełni w powieści kluczową rolę. To na niej, a dokładnie na granicy Zabrza i Bytomia zaczyna się akcja powieści i do tego właśnie wydarzenia (i miejsca) bohaterowie kilkakrotnie wracają we wspomnieniach. Tą drogą wreszcie jeżdżą codziennie do pracy. Pierwotny roboczy tytuł mojej powieści brzmiał „Zawał serca”, ale uznałem, że jest zbyt oklepany i banalny. Droga ta jest mi bardzo dobrze znana i wielokrotnie nią jeździłem, wszak całe życie mieszkam na Górnym Śląsku. 

2. Sylwester Włodarczyk pyta: W odwydawniczym résumé Pana książki napisano: „Ta historia nie potrzebuje akcji – ani pościgów, ani strzelanin – by budzić w czytelnikach nieprzeciętne, ostre emocje!” Moje pytanie: Skąd pomysł na książkę i taką właśnie, wywołującą tyle emocji historię; czy jest to czysta literacka fikcja czy może historia zaczerpnięta z życia? 

Historia opisana w "Drodze 88" to od początku do końca fikcja literacka. Opisane w powieści wydarzenia działy się wyłącznie w mojej głowie. Pomimo tego od kilkorga już czytelników usłyszałem zwrot: „Tak, to jest trochę o mnie”. Taka reakcja świadczy o tym, że jako pisarz stworzyłem tę fikcyjną historię na tyle dobrze, że aż wydaje się prawdopodobna, lub wręcz podobna do czyichś przeżyć. Zaczynem, pierwszą myślą, która pojawiła mi się, gdy postanowiłem napisać powieść, nazwaną później "Droga 88", było wspomnienie autentycznego zdarzenia, które działo się w innym miejscu i czasie. Mężczyzna, którego znałem, wracając samochodem z pracy do domu, zatrzymał się na drodze, bo poczuł się źle. Pomimo natychmiastowej pomocy, której udzieliła mu jadąca za nim lekarka, zmarł na zawal serca. To wspomnienie było zapalnikiem. Wokół niego zbudowałem główne postaci i całą historię.

3. Agnieszka WojdaKiedy obudziła się w Panu chęć pisania?  
Skąd się wzięła pasja do pisania czy ktoś zauważył ten talent i naprowadził na tę drogę – to pytanie Emilii Walczak.

Chęć pisania, początkowo bardzo nieśmiała wykiełkowała we mnie cztery lata temu, gdy już byłem na emeryturze. Zacząłem od pisania wierszy. Pierwszego „kopa” dostałem od Grzegorza Kempinsky’ego, reżysera teatralnego. Na wieść o tym, że coś tam sobie piszę, powiedział: „Coś ty głupi, piszesz do szuflady? Weźże to wydaj!” Po pół roku dojrzałem do tej decyzji i wydałem pierwszy tomik wierszy "Dziewczyny, kobiety, czas" (2016). W roku 2018 wydałem kolejny tomik zatytułowany "Myśli słodkie, gorzkie". Potem kolejna przypadkowa rozmowa z człowiekiem, który dał mi bodziec do spróbowania prozy. Manuskrypt Mojego drugiego brzegu (mojej pierwszej powieści) leżał „w szufladzie” parę miesięcy, aż kolejna osoba, tym razem późniejsza redaktorka tej powieści – Justyna Karolak, zmobilizowała mnie do wysłania tekstu do wydawnictwa. Gdy dowiedziałem się, że to się nadaje do druku, poczułem radość i ulgę. Tak więc, miejsce, w którym się dziś znajduję na mojej pisarskiej drodze, zawdzięczam kilku dobrym duszom, które wsparły mnie duchowo i psychicznie. Osobnym dobrym duchem jest oczywiście moja żona, której zresztą zadedykowałem "Drogę 88".

4. Małgorzata Piotrowska pyta: Skąd czerpie Pan pomysły na swoje powieści? Czy są to faktyczne sytuacje i zdarzenia czy wszystko jest dziełem wyobraźni?
Krystyna Grabczan: Skąd czerpie Pan inspiracje do swoich książek? 
Bogdana Kocham Psy: Witam Pana, moje pytanie brzmi: Co skłoniło Pana do napisania tej książki?

Gdy ma się 72 lata, jak ja, to człowiek ma (a przynajmniej powinien mieć) w głowie i pamięci szereg różnych przeżyć, wydarzeń, dobrych i złych doświadczeń – swoich i cudzych. Musiał słyszeć i czytać o przeróżnych historiach, musiał wiele widzieć. To wszystko leży gdzieś głęboko w umyśle i gdy siadam do klawiatury, i zaczynam pisać, to różne takie epizody czy postaci wyskakują z pamięci jak królik z kapelusza. Przetwarzam je, modyfikuję, lub tylko inspiruję się nimi, umieszczam w innym miejscu w czasie i przestrzeni.

Skąd biorę inspiracje? Nasze codzienne życie jest najlepszym źródłem inspiracji. Musimy tylko chcieć to zauważyć. Ja najsilniej odczuwam to przy pisaniu wierszy. „Coś” – obraz, zdarzenie, myśl, słowo, widok czy wrażenie powodują, że uruchamia mi się w głowie wizja wiersza. Jeśli mogę, to od razu siadam i piszę. Ale raz zdarzyło mi się, że taką ulotną myśl nagrałem na dyktafon w telefonie, idąc do fryzjera. Później powstał z tego wiersz. Z inspiracjami przy pisaniu powieści rzecz jest bardziej skomplikowana, wszak powieść to duży utwór: wiele postaci, wątków, wydarzeń, a to wszystko rozłożone w czasie. Zatem i inny rodzaj inspiracji jest tu przydatny.

A co skłoniło mnie do napisania tej właśnie książki? Chyba świadomość tego, jak nieprzewidywalne potrafią być ludzkie losy. Gdy byłem na etapie tworzenia planu powieści, to moi bohaterowie niejako sami „podpowiadali mi”, co im się wydarzyć powinno.

5. Pytanie Eweliny Kuty: Czy pisząc książkę wzoruje się Pan na jakimś innym pisarzu czy pisarce? Oraz czy w życiu osobistym mógł by się Pan porównać do jakiegoś pisarza?

Świadomie i zdecydowanie unikam wzorowania się na kimkolwiek. Uważam, że pisarz, czy poeta, musi umieć zdobyć się na własny sposób wyrażania, własny sposób przemawiania do czytelnika. Oczywiście wiemy, że „wszystko już było”, a więc pewnie ktoś kiedyś gdzieś napisał coś podobnego. Jednakże z podniesioną głową mogę powiedzieć, że to co i jak piszę, to wyłącznie moje własne pomysły i kreacje. A w życiu osobistym najbliżej mi chyba do śp. Kazimierza Kutza ( z zachowaniem właściwych proporcji, oczywiście). Obaj wydaliśmy swoje pierwsze powieści jako siedemdziesięciolatkowie.

6. Monika Ptak pyta: Jakie, powiedzmy trzy emocje wzbudzi w czytelniku – Pana zdaniem – lektura "Drogi 88"?  

To bardzo trudne pytanie. Na pewno są w powieści momenty, w których czytelnik, obserwując losy bohaterów, poczuje współczucie, złość, radość, czy żal. Myślę również, że w wielu miejscach powieść zmusza czytelnika do głębszych refleksji: nad swoim życiem i losem, nad tym co jest naprawdę ważne w życiu, czy nad tym, że nigdy nie warto rezygnować z siebie i swoich pragnień. Chciałbym, aby to właśnie był najważniejszy przekaz płynący z tej powieści.

7. Kinga Grabowska zapytała: Gdyby miał Pan możliwość wcielenia się w któregoś ze swych bohaterów i przeżycia opisanej przez Pana historii, kogo by Pan wybrał i dlaczego?

Cóż, mój wybór byłby dosyć niespodziewany. Chętnie wcieliłbym się w postać Dawida, syna głównego bohatera powieści. Przed tym nastolatkiem jest całe życie, a chłopak, mimo młodego wieku, jest dość dobrze „poukładany”, więc to dobrze wróży na przyszłość.

8. Henryka Bieranowska zadała obszerne pytanie: „Doświadczenie uczy nas, że dzięki długiemu błądzeniu odkrywamy krótką drogę” (Thomas Hardy). Czytając opis Pana książki mam wrażenie, że właśnie w myśl tych słów pozwolił Pan bohaterom powieści pobłądzić w życiu, by wreszcie dostrzegli najkrótszą drogę do szczęścia. A swoją drogę życiową porównałby Pan do wąskiej drogi wojewódzkiej z wybojami, czy do krajowej trasy szybkiego ruchu?

Muszę zdecydowanie zaprotestować przeciwko takiej tezie. Żaden z moich bohaterów obojga płci nie błądzi w życiu (w sensie świadomie podejmowanych nieprzemyślanych decyzji). Oni wiedzieli i nadal wiedzą, czego chcą, choć nie zawsze los był i jest dla nich łaskawy i czasem z tego „chcenia” nic dobrego nie wynika. Jednak moi bohaterowie nie działają bezmyślnie. A życie każdego człowieka takie właśnie jest: pełne wybojów, zakrętów i kałuż. Nie da się przez nie przejść suchą nogą. Stąd też w opisie okładkowym znalazło się zdanie: "Droga 88" to współczesna powieść obyczajowa, która porusza serce dojrzałym opisem „niecodziennej codzienności”. Takie też było i jest moje życie osobiste, pełne wybojów i zakrętów, ale póki stoję na dwóch własnych nogach, to wszystko jeszcze przede mną. A na drodze szybkiego ruchu chyba byłoby mi zbyt nudno.

9. Emilia Walczak zapytała jeszcze: Którego pisarza Pan uwielbia i czy chciałby Pan z nim wspólnie napisać książkę? Czy, gdyby dostał się w Pana ręce wehikuł czasu, chciałby Pan coś zmienić w przeszłości, i czy chciałby Pan wiedzieć, co przyniesie przyszłość? 
Berenika Drab dodaje: Jakie Pan lubi czytać książki kiedy nie pisze swoich?

W różnych okresach życia lubowałem się w różnej literaturze i różnych pisarzach. Teraz z dużą przyjemnością sięgam po powieści Haruki Murakamiego i kryminały czołowych skandynawskich autorów. Nie wyobrażam sobie jednak wspólnego pisania powieści z drugim autorem. Chyba nie byłbym w stanie. Mam zbyt introwertyczny charakter i nie wiem, czy potrafiłbym się z kimś „dzielić” życiem moich bohaterów. Zdecydowanie natomiast nie chciałbym nigdy mieć wehikułu czasu. Grzebanie w przeszłości to jak deptanie nogami w bagnie. Człowiek zapada się coraz głębiej, im dłużej w nim siedzi. A po co żyć, znając swoją przyszłość? Nie, to zdecydowanie nie dla mnie.

10. Krzysiek Gondek Większość swojego życia poświęcił pan pisaniu, czy coś fajnego przez to Pan stracił?

Żartobliwie mógłbym odpowiedzieć tak: większość życia straciłem, bo nie pisałem. Ponad 45 lat pracowałem jako informatyk, a pisaniem tak „na poważnie” zająłem się dopiero cztery lata temu. A odpowiadając bardzo poważnie: całe moje dotychczasowe życie to dla mnie teraz kopalnia emocji, wrażeń, wzruszeń, wspomnień, sukcesów i porażek. Wszystko to, jest teraz tworzywem, gliną, którą wykorzystuję do tworzenia i modelowania bohaterów moich powieści. 

11. Patrycja Piasny zapytała: Osiągnięcie celu czy droga do niego, co Pana zdaniem bardziej rozwija człowieka? 

To bardzo ważne pytanie. Ponieważ pojawiło się jako ostatnie przed zamknięciem listy, pozwoliłem sobie jeszcze je dorzucić jako jedenaste. Mam nadzieję, że organizatorka się nie pogniewa.

Osobiście uważam, że stawianie sobie celów w życiu jest jak wyznaczanie sobie na mapie miejsc, które chcemy odwiedzić. Zdążamy do celu (miejsca w podróży), jednak po drodze patrzmy uważnie wokoło. Może się zdarzyć, że zauważymy coś niezwykłego, coś co nas zafascynuje do tego stopnia, że będziemy skłonni zmienić dotychczasowy cel. Gdybyśmy byli wpatrzeni wyłącznie w pierwotny cel i ślepi na to, co dzieje się „tu i teraz” z nami i wokół nas, to nowe „coś” umknęłoby nam, nawet nie wiedzielibyśmy, że istnieje.

Zatem: miejmy otwarte oczy, zdążając do pierwotnie wyznaczonego celu, ale rozglądajmy się dookoła. Traktujmy nasze cele, bo przecież miewamy ich wiele w różnych okresach życia, jak słupki oznaczające odległość na drodze. Osiągamy jeden, ale już widzimy przed sobą następny. Pamiętajmy jednak, że doświadczenia zebrane w drodze do pierwotnie wyznaczonego celu, czy wnioski do jakich doszliśmy w trakcie swojej wędrówki, mogą sprawić, że nasze priorytety się zmienią i pierwotny cel przestanie być ważny. Bądźmy na to otwarci, dajmy sobie przyzwolenie na zmianę swoich celów i priorytetów. Oczywiście istnieje tu niebezpieczeństwo porażki, poddania się złudnej fatamorganie. Ale widmo porażki wisi przecież nad nami i wówczas, gdy ślepo, nie rozglądając się na boki, dążymy prostą drogą do wyznaczonego sobie pierwotnego celu. Więc, czy nie warto zaryzykować? Ważne tylko to, by nasze nowe „chcenia” nie były świadomie skierowane przeciwko innym ludziom.

Czytałem uważnie pytania, które zadaliście mi Państwo pod konkursowym postem. Prawie wszystkie zmieściły się w powyższym tekście. Mnie osobiście brakło jednego: Co dalej? Odpowiem: dalej piszę i będę pisał, póki sił i weny mi wystarczy. W wydawnictwie leży i czeka na swoją kolej moja trzecia powieść Zapomniany pamiętnik, jej zapowiedź już ukazała się na profilu Wydawnictwa WasPos na Facebooku, a kolejną powieść pomalutku skrobię w moim laptopie. Poszukuję też wydawnictwa chętnego do wydania mojego kolejnego tomiku wierszy.

No i teraz najważniejsze: które pytanie było najciekawsze
Wybór łatwy nie był, ale z przyjemnością ogłaszam, że the winner is pani Patrycja Piasny. Gratuluję!

A wszystkim Państwu dziękuję za udział w konkursie i zapraszam do lektury moich dzieł i powieści, a także w moje blogowe progi: www.muzyczyszyn.pl.

Czytam dla przyjemności: Dziękuję panu Januszowi za rozmowę, która bardzo przybliżyła nam jego twórczość oraz jego samego. Wam Drodzy Uczestnicy konkursu za ciekawe pytania.
Jestem przekonana, że sięgnięcie po książkę "Drogę 88" oraz inne publikacje, które wyszły z pod pióra pana Janusza.
Blog Czytam dla przyjemności patronuje książce "Droga 88", która premierę miała 7 lutego 2020 r.
Moją opinię znajdziecie tutaj.

Panią Patrycję Piasny proszę o kontakt na priv.

 

Komentarze

  1. Gratuluję ciekawego wywiadu. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Powieść zakupiona. Gratulacje patronatu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za odpowiedź m. in. na moje pytanie,
    pozdrawiam, Monika.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza